Gość 07.09.2012 20:21

Na jednym z blogów pisanych przez księdza znalazłam: "Uczynki w sta­nie łaski mają war­tość przed Bogiem. Poza łaską jest tylko śmierć. Modli­twy zano­szone w sta­nie grze­chu nie docie­rają do Boga, chyba, że czło­wiek modli się o swoje nawró­ce­nie. Uczynki w sta­nie grze­chu nie mają war­to­ści zbaw­czej."
Czy w takim razie nasze modlitwy zanoszone do Boga i dobre uczynki uczynione wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie łaski uświęcającej "idą na marne"?

Odpowiedź:

Kiedy człowiek żyje w grzechu ciężkim nie może osiągnąć zbawienia. Nic więc nie da to, że zrobi coś dobrego albo się pomodli. Rzecz w tym, że taka modlitwa, dobre czyny, niejako przygotowują nawrócenie. Nawet jeśli bezpośrednio nie są modlitwa o nawrócenie.

Na przykład ktoś żyjący w grzechu ciężkim przeżywa dramat choroby kogoś bliskiego. Nie ma kogo prosić o ratunek, więc przychodzi do Boga. Wie, ze jest uwikłany w grzech, nie zamierza pójść do spowiedzi (czasem nie może), ale zaczyna Boga prosić. Jeśli nie targuje się z Bogiem - czyli nie domaga się, żeby Pan Bóg mu dał , a on wtedy też coś da, albo nie ma głownie pretensji - to taka prośba jest już uznaniem pewnej zależności. Ten człowiek stawia się w pozycji zależnego od Boga. I choć być może decyzja o spowiedzi zapadnie znacznie później, tą modlitwą przygotowuje grunt pod tę decyzję...

Odpowiadający nie sądzi, by Bóg podchodził do sprawy w ten sposób, że na prośby grzesznika inne niż prośby o nawrócenie zatyka uszy. Zresztą...

Cóż to znaczy, ze ktoś jest grzesznikiem? Zazwyczaj myślimy, że grzesznik to ten, kto popełnia jakieś grzechy, zwłaszcza grzechy ciężkie; żyje w nich i nie zamierza niczego zmieniać. Np. ktoś ma kochankę. Patrząc na sprawę od strony materialnej faktycznie ten człowiek żyje w grzechu. Ale przecież do popełnienia grzechu ciężkiego trzeba pełnej świadomości i dobrowolności czynu. Nie powinniśmy się łatwo usprawiedliwiać ich brakiem, ale czy np. mąż porzucony przez żonę cudzołoży do końca dobrowolnie?

Jeszcze raz podkreślę: nikt przekraczając jakieś przykazanie nie powinien się usprawiedliwiać swoim brakiem świadomości czy dobrowolności czynu, o ile wedle zwyczajnej ludzkiej oceny nie działał pod wpływem ich braku. Ale Bóg, który wie wszystko, może jednak widzieć rzecz inaczej, prawda? Może widzieć okoliczność łagodząca, której nie widzi nawet sam uwikłany w grzech...

Nie należy lekceważyć grzechu. Ale nie należy też stawiać barier Bożej łaskawości...

J.