Gość 23.02.2012 17:59

Ostatnio dosyć często myślałem o przemijaniu... Dotarło do mnie, że po śmierci nic ze sobą nie zabierzemy za wyjątkiem naszych uczynków.... Dobra materialne pozostaną na ziemi... I w tym momencie zadałem sobie pytanie: "Po co modernizować mieszkanie, zastępować stare rzeczy nowymi, skoro i tak to wszystko zostawimy...." W końcu w Piśmie Świętym znajdujemy zalecenie niegromadzenia dóbr materialnych na ziemi, lecz w niebie.... Jednak z drugiej strony obowiązkiem chrześcijanina jest rozwijanie swych talentów, a do tego najczęściej potrzebne są środki materialne, które mogą być również wynikiem rozwijanych zdolności... Reasumując, moje wątpliwości sprowadzają się do pytania, czy nasze zasługi ziemskie dotyczące spraw materialnych typu: "po latach ciężkiej pracy i dzięki zaradności finansowej wybudowałem nowy dom" będą się liczyć po śmierci? Czy będzie na Sądzie Ostatecznym uwzględniona nasza ziemska zaradność czy też przedsiębiorczość, rozwijanie talentów (szczególnie chodzi mi o aspekt materialny)?

Odpowiedź:

Pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości - głosi znana sentencja. Nie jest więc istotne, ile domów wybudowaliśmy, ile mieszkań wyremontowaliśmy czy do jakiego stanowiska dzięki naszym talentom się dorwaliśmy. Każdy człowiek sądzony będzie z tego, czy kochał. Talenty powinien wykorzystywać, by lepiej kochać...

J.