Komentarze 15
  • Robson
    23.07.2010 00:55
    To jak to jest, w Biblii, którą rzekomo kapłani kierują się w życiu jest napisane, że "żeby być dobrym kapłanem najpierw trzeba być dobrym mężem i ojcem, bo kto nie potrafi stanąć na czele rodziny nie będzie mógł stanąć na czele kościoła". Także drodzy księża, wybierając życie w celibacie już na wstępie przekreślacie siebie jako dobrych duchownych.
  • chordad
    23.08.2010 02:08
    @robson
    zgoda, jest taki tekst,
    ale jest też taki:
    "są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!" Mt 19,12
  • pytajnik
    06.02.2011 12:48
    No, dobrze. Umiłowanie tej, as nie innej drogi życia jest podstawowym wyznacznikiem powołania? A co z sytuacjami, kiedy ludzkie umiłowanie jakiejś drogi jest nagle weryfikowane przez odmowę Kościoła (władz zakonnych, psychologa, komisji kwalifikacyjnej do seminarium czy jakkolwiek się to coś nazywa)? Człowiek ma dalej wielkie umiłowanie tej drogi, często żadna inna nie wchodzi w grę - a tu "nie wolno"? To gdzie tu jest powołanie, do czego?
    • luk91
      02.07.2011 19:22
      Podstawowy wyznacznik, ale nie jedyny i wcale z niego nie wynika, że jak umiłował to, to już jest powołanie, może być, ale nie musi, dlatego Kościół weryfikuje później. Osobiście sądzę, że jeżeli coś wyszło, że ktoś nie może być w zakonie czy seminarium to zawsze może spróbać za jakiś czas jeszcze raz, a jeżeli faktycznie nie da rady to myślę, że nie ma powołania, trzeba ufać Kościołowi, no i Bóg chyba by nie obdarzył takim powołaniem, które jest niemożliwe do zrealizowania.
      Trudna sprawa jest ta opisana przez Ciebie, takie osoby często mają niezły krzyż, ale muszą go nieść, warto o kierownika duchowego - co dalej mają robić i jakie jest ich powołanie.

      Chociaż człowiekowi ciężko to czasem zrozumieć, wyroki Pana są naprawdę najlepsze z możliwych.
      • pytajnik
        31.03.2012 08:24
        Na ogół jeśli występują jakieś obiektywne przeszkody, to ponowne próby też do łatwych (ani krótkich) nie należą. Mam za sobą kilkanaście lat czekania, próby trzy - w różnych miejscach, w różnych formach. Ostatnia próba ciągnie się piąty rok. Mam nadzieję, że niedługo usłyszę definitywne tak albo nie. Jeśli to będzie nie, to będę jeden raz tylko jeszcze o śluby prywatne prosić. Taka prośba też już była, też padło: nie. Po ludzku to jest straszne. W wierze zostaje tylko Krzyż.

        Co dalej robić? Żyć. Próbując nie przejmować się oskarżeniami, że "uciekam przed powołaniem", że "nie podejmuję decyzji z wygodnictwa i egoizmu", że jestem obrzydliwym singlem żyjącym w grzechu ciężkim (bo na pewno z kimś -albo z wieloma kimsiami - żyję, tylko to ukrywam), względnie (jeśli nic nie ukrywam) że wchodzi w grę jakaś krzywa orientacja seksualna. To wszystko po ludzku bardzo boli. Dobrze, można to ofiarować. Można czekać - nie, nie w nieskończoność, tylko do śmierci :P. Można - jak niedoszły kameduła piszący poniżej - próbować zorganizować sobie jakoś inaczej życie, chociaż ja akurat (z doświadczeniem prawie 20 lat próbowania i czekania) nawet wyobrazić sobie nie potrafię, że w moim życiu jest jakaś inna miłość.

        Więc - jeśli Pan nie zdecyduje inaczej - zostaje tylko Krzyż. I tyle.
  • luk91
    02.07.2011 19:15
    @ Robson
    Przepraszam, że to napiszę - na tym wiara.pl to coraz więcej w komentarzach czy na forum jest steków bzdur.
    Po pierwsze wcale nie zacytowałeś i trochę poprzekręcałeś (nie chcę mi się szukać teraz tych wersetów, żeby odkręcać, bardziej dociekliwi mogą), ale wiadomo mniej więcej o jaki fragment chodzi. Po drugie absolutnie wyrwane z konekstu. Poczytaj nieco więcej (w porządnych źródłach) o celibacie - historii, teologii, korzyściach z niego płynących). Przecież sam św. Paweł był bezżenny (a nakładał ręce na głowę - przekazywał kapłaństwo, był kapłanem) i to dla niego było ideałem i zachęcał innych do tego. Wczytaj się dokładnie i ze zrozumieniem w ten fragment o którym mówisz, zobacz, że idzie tam o to, by osoby wybierane do kapłaństwa były najgodniejsze, chodzi o to by ktoś kto jako głowa rodziny był zły nie był święcony, ale to nie oznacza, że ktoś kto nie ma rodziny nie może być (jak wspomniałem - sam Paweł był), a dlaczego Paweł zaleca, żeby przyszły biskup dobry ojciec, ,,mąż jednej żony" itd., a nie bezżenny (wiemy, że to było dla niego ideałem), bo po prostu wśród ludów pogańskich takich nie było i lepiej, żeby znaleźli niepijaka, z jedną żoną, troszczącego się o rodzinę wśród mnóstwa z wieloma żonami, pijakami itd. niż znaleźć bezzennego, którego nie ma. Listy Pawłowe są pisane do konkretnych społeczności i to trzeba brać pod uwagę! Zresztą co ja gadam - wystarczy się wczytać ten fragment i człowiek widzi o co w nim chodzi - bynajmniej nie o zakaz celibatu.
  • szczęśliwa :)
    31.07.2011 18:53
    Bardzo dziękuję za ten tekst. Od bardzo długiego czasu czułam powołanie do życia zakonnego ale właśnie nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi na pytanie czy to jest właśnie Boży plan? Ten tekst rozwiał wszelkie moje wątpliwości :) Nawet nie wiecie jaka jestem dzięki temu szcześliwa :) Jeszcze raz wielkie Bóg zapłać!!
  • marekbartosik2
    07.08.2011 16:56
    Czytając pismo Św. Jeśli chodzi o temat małżeństwa . To zrozumiałem to w ten sposób : Pan Jezus nic nie mówi na temat małżeństwa że nie wolno kobietą wychodzić za mąż czy , mężczyźnie nie wolno brać sobie kobiety za żonę aby później z nią obcować . Moim zdaniem księża mogą z kobietą brać ślub kościelny i z nią obcować , pod warunkiem : to jest napisane przez apostołów ;ŻE NIE BĘDĄ ICH ZANIEDBYWAĆ , GDY BĘDĄ PEŁNIĆ SWOJE OBOWIĄZKI .Czyli chodzi tu o obowiązki kapłańskie . I moim zdaniem kapłan powinien dawać przykład jak rodzina chrześcijańska powinna wyglądać . Również powinien kapłan normalnie pracować i nie tylko DUCHOWO ale również fizycznie . Ja bym proponował aby poznać prawdziwą wiarę w BOGA ; GORĄCĄ MODLITWĘ NA RÓŻAŃCU . CZYLI NOM STOP.Ja np. mam kontakt duchowy . Ale mam tylko wykształcenie zawodowe i -- ZA KSIĘDZA NIE MOGĘ IŚĆ . POZDRAWIAM
    • Mariusz
      18.08.2011 20:44
      Dobrze. Jest sobie osoba która chce wstąpić do kamedułów. Ale jej się tego zabrania i utrudnia - czytaj ojciec przeor i mistrz nowicjatu nie chcą jej przyjąć do zakonu. I trwa to kilka lat. W moim ponad 9 lat. Potem chcą mnie przyjąć. Międzyczasie poznaję dziewczynę. I zaprzyjaźniam się. I zaczyna się między nami układać. Zakon mówi nie. I kiedy zakon mówi tak, co robić. W sercu rozdwojenie. Z jednej strony walczyłem ponad 9 lat o to by zostać kamedułą, z drugiej... Żenie się i już na ślubie wiem że źle robię. Ba w będąc w narzeczeństwie przyjeżdzam do Krakowa. Mam dzieci, żonę i nie ma dni, godziny bym nie myslał o kamedułach... Czy to powołanie? Co jest moim powołaniem? Wiem że nie ma dla mnie odwrotu. Nie można cofnąć czasu, nawet gdy się rozwiodę kameduli i tak mnie nie przyjmą bo nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny. Jedyną nadzieją dla mnie jest zostanie wdowcem. Wtedy będę mógł wstąpić do kamedułów. Ale czy można modlić się o śmierć żony i dzieci by zostać kamedułą??? Może Bóg ma wobec mnie plan którego ja nie znam i którego nie poznam...
      • gość
        21.08.2011 22:16
        bardzo żal mi takich ludzi :(
      • Paweł
        10.08.2012 03:00
        I jak długo będziesz kombinował po swojemu, tak długo planu Bożego nie poznasz, bo Bóg nie wchodzi człowiekowi w zdanie, gdyż nas wolnymi stworzył. Z resztą, nawet w tym artykule jest mowa, że po złożeniu ślubu - kapłańskiego, małżeńskiego itp. - to nie ma co gdybać, że to nie ta droga, albowiem to jest właściwa droga, mocą świętości zawartego sakramentu.

        P.S.
        Czyż nadmiar wątpliwości właśnie z ziarna strachu nie wyrasta; takie wiemy kto sieje - zwodzicel i kłamstwa ojciec.

        Ot refleksja.
      • mhł
        13.08.2013 00:11
        Uwierz w Opatrzność naszego Ojca.


        Jak pisał autor:
        Nawet jeśli po ludzku rzecz biorąc czyjś wybór był błędem, Bóg przez sakrament tę pomyłkę niejako „zatwierdził”..

        Podobnie jak Pan "zatwierdził" nas jako grzeszników i ukochał nas ofiarowując Siebie za nas, abyśmy mogli się nawrócić i mieli udział w Chwale

        Pan zatwierdził twój wybór, bo

        "Kiedyś nie będziemy sądzeni z tego, jaką drogę żeśmy wybrali, ale czyśmy idąc tą drogą kochali..."
      • Anna
        23.09.2013 12:05
        Nie można tak myśleć, skoro wszedłeś już w związek małżeński to to jest Twoje powołanie, Bóg Ci będzie błogosławił na drodze którą wybrałeś. Jeśli jesteś w małżeństwie i myślisz dalej o kamedułach to jest pokusa. Skoro podjąłeś taką decyzję a nie inną to trzeba w niej trwać, trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Mam wrażenie że mylisz cel ze środkiem- małżeństwo to środek do celu- celem jest stanie się świętym. Świętym można być i w rodzinie i w zakonie. Tak samo środkiem do celu jest zakon. A nie że celem w życiu ma być zakon. Poczytaj trochę pism od św. Ignacego Loyoli.
  • piotrekkkkkkkkk
    12.10.2011 19:13
    Jestem piotrek w przyszłosci chiałbym zostac kapłanem chciałbym z kims pogadać moje gg 31516052
  • Modlitwa
    11.05.2014 12:22
    MODLITWA OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVI W INTENCJI POWOŁAŃ

    http://wzrostwiary.blogspot.com/2014/05/modlitwa-ojca-swietego-benedykta-xvi-w.html
  • GAP
    21.12.2014 18:04
    Ten podział na "tak jak Apostołowie" i "jak wielu innych Jego uczniów" nie bardzo mnie przekonuje.
    Rozumiem różne zadania bo i dary są różne ale różny stopień oczekiwań to pomyłka, która może zwieść niejednego.
  • Jan Paweł
    21.03.2017 12:07
    W rozstrzyganiu sprawy powołania najważniejsza jest modlitwa, nie można go odkryć bez Boga. W tak trudnej decyzji warto powieżyć się Bogu a Pan nas pokieruje. Wszystkim życzę aby poszli tą drogom i odnaleźli swoje powołanie. BOŻE DOBRY I MIŁOSIERNY MOEJ W OPIECĘ MOICH BRACI I SIOSTRY SZCZEGULNIE TYCH KTÓRZY PODEJMUJĄ DECYZJE O POWOŁANIU.AMEN
  • Św.TERESA
    04.04.2017 21:15
    Chciałabym zostać siostrą zakonną,ale nie mam powołania ale nie chcę mieć męza ani dzieci jest to za trudne dlw mnie
    • Mała Arabka
      12.05.2017 16:13
      Do św. Teresy. Oprócz zakonów są Instytuty Świeckie osób konsekrowanych np. Wspólnota Trójcy Przenajświętszej, modląca się za kapłanów i podejmująca ekspiacji
  • Gość
    16.09.2017 15:50
    Bóg mnie powołuje do życia zakonnego ale mam chłopaka. Czy zerwać z nim teraz czy zanim wstąpię do klasztoru? Boję się że go zranie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Pytania z dnia...

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10

    Reklama

    Reklama